Dziś wspinaliśmy się na Tarnicę. Wychowawcy mówią, że jesteśmy świetni, bo nie marudzimy, ale szczerze mówiąc wielu z nas wcale nie chciało się wyruszać rano z ośrodka, by wspinać się w wietrze po skałach. No ale oczywiście głośno nikt nie marudził, zresztą to zdaje się i tak w niczym by nie pomogło. Zatem spakowaliśmy plecaki, zrobiliśmy kanapki i wyruszyliśmy na szlak. Bywało ciężko, do tego szlak rozmókł po deszczu, więc albo szliśmy w błocie, albo wspinaliśmy się po skalistych schodach, co było raczej wyczerpujące. Jednak piękno otaczającego krajobrazu, chmury zahaczające o szczyty, wspólna wędrówka, rozmowy i radość, kiedy w strasznym wietrze dotarliśmy na szczyt – wszystko to sprawiło, że warto było podjąć ten trud. Chyba taki jest sens wędrowania – przezwyciężanie własnych słabości, podejmowanie wysiłku, a potem radość z osiągnięcia celu.
W dniach od 10 do 23 lipca młodzież ze Wspólnoty Młodzieży Pijarskiej działającej przy naszej parafii oraz młodzież z Samorządowego Gimnazjum w Bolszewie uczestniczyła w obozie - rekolekcjowakacjach w Bieszczadach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






3 komentarze:
tak, tak wiatr był ogromny i kołysał nas " na ljewu i na prawu stronu"...:-)
Tylko dlaczego nie ma filmiku, na którym Dawid tańczy "Mydełko fa"?
załuje, że nie mogłam isc na Tarnice... ale to już trudno :P
Prześlij komentarz