






To był chyba najbardziej emocjonujący dzień naszego obozu. Pozostaliśmy w Polanie, ale cały dzień był wypełniony zajęciami w ramach rywalizacji grup. Wszystkie prace przyniosły nam wiele radości i śmiechu. Na początek każdy indywidualnie przygotowywał pocztówkę z Bieszczad, efekty zaskoczyły nie tylko wychowawców, powstały naprawdę piękne prace. Kolejne prace plastyczne wykonaliśmy wspólnie. Malowaliśmy farbami zabytki, miejsca, które mieliśmy okazję zobaczyć podczas tego wyjazdu, a następnie cięliśmy nasze prace na puzzle, by inne grupy musiały je ułożyć na czas. Ta praca pokazała nam, że potrafimy ze sobą współpracować i dzielić się z innymi naszym talentem i umiejętnościami. Po mszy świętej i obiedzie udaliśmy się na boisko sportowe, gdzie odbyła się najciekawsza i najzabawniejsza rywalizacja. Pani Szyszka przygotowała dla nas zajęcia sportowe, w których wszyscy wzięliśmy udział i każdy bawił się doskonale, mimo błota i kałuż na boisku. Nawet tych, którym udało się wylądować w kałuży podczas kopania piłki, nie opuścił dobry nastrój i chęć rywalizacji. Po grach zespołowych Pani Szyszka zarządziła wyścigi rzędów, w których naszym zadaniem było wspólne picie kisielu przez rurkę na czas przez całą grupę jednocześnie. Bawiliśmy się przy tym doskonale. Następnie musieliśmy wyławiać czereśnie z miski bez pomocy rąk, więc oprócz śmiechu i dopingu można było usłyszeć parskanie i plucie, bo wielu opiło się tu wodą, ale to przecież na zdrowie. Ścigaliśmy się też na gazetach, wykonując przy tym czasem przedziwne akrobacje. Zabawy sportowe były doskonałym sposobem na integrację i przełamanie własnych oporów. Zaangażowanie i współpraca podczas każdej konkurencji były doskonałym dowodem na łączące nas więzi i na to, że potrafimy się razem dobrze bawić. To był świetny dzień. Mimo wysiłku włożonego w sportową rywalizację mieliśmy jeszcze wiele energii na dyskotekę. Od pierwszego nagrania tańczyliśmy razem, nie było podpierania ścian, chowania się, wstydu przed innymi. TO BYŁ WSPANIAŁY DZIEŃ!!!!!!!!! Trzeba zbierać siły na następny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz