W dniach od 10 do 23 lipca młodzież ze Wspólnoty Młodzieży Pijarskiej działającej przy naszej parafii oraz młodzież z Samorządowego Gimnazjum w Bolszewie uczestniczyła w obozie - rekolekcjowakacjach w Bieszczadach.

14 lipca 2008 - „…TYLKO WE LWOWIE”





Godzina 3.30 POBUDKA!!!!!!!!!!! Jeśli by brać pod uwagę porę wstawania, dziś przeżyliśmy najbardziej ekstremalny dzień tego obozu, a to dopiero początek. Wyrwani ze snu w środku nocy po ekspresowej toalecie (którą trudno by nazwać poranną, zwarzywszy na godzinę) zebraliśmy się w stołówce na śniadaniu, a o godzinie 4.30 wyruszyliśmy w bardzo długą podróż do Lwowa. Część drogi udało się przespać, ale na granicy zaczęły się emocje. Aśce i Angelice tak spodobały się czapki ukraińskich pograniczników, że nie mogły oprzeć się gwałtownej potrzebie wykonania im pięknych portretówek. Niestety strażnikom mniej spodobał się ten pomysł i gdyby nie szybka interwencja pana z naszego biura podróży, być może w ogóle nie odzyskałyby już aparatów. Na szczęście skończyło się dobrze i mogliśmy spokojnie opuścić przejście graniczne w Krościenku.

We Lwowie dosiadł się do nas Pan Tadeusz, nasz przewodnik. Opowiadał nam szczegółowo o wszystkich zabytkach, które mijaliśmy, jadąc autokarem – większość z nich znajdowała się „na ljewo”, ale czasem udało się też zobaczyć coś „na prawo”. Pan Tadeusz był na tyle charakterystyczną postacią, że bez problemu skupił na sobie naszą uwagę.

Na początek pojechaliśmy na Wysoki Zamek, z którego ruin mogliśmy oglądać panoramę całego miasta. Następnie odwiedziliśmy Cmentarz Łyczakowski, na którym zostało pochowanych wielu wybitnych Polaków, w większości artystów, pisarzy. Pan Tadeusz zatrzymywał się z nami przy ich grobach i opowiadał historię tych ludzi. Tutaj spoczywa m.in. ciało Marii Konopnickiej, Gabrieli Zapolskiej czy Seweryna Goszczyńskiego. Cmentarz zadziwiał starością i niezwykłym artyzmem, z jakim zostało wykonanych wiele pomników. Niektóre z nich miały rozmiary monumentalnych figur, z tych pomników spoglądały na nas wielkie anioły, piękne kobiety, a nawet sylwetki sportowców, czasem twarze zatopione w płaskorzeźbie. Druga część tego cmentarza, wyodrębniona jako Cmentarz Orląt Lwowskich, robiła całkiem inne wrażenie. Całe rzędy jednakowych, bardzo skromnych białych pomników z krzyżami przypominały o śmierci obrońców Lwowa z 1918 roku. W tych mogiłach spoczęło około 3 tysięcy żołnierzy, z czego 418 stanowili żołnierze-dzieci w wieku od 13 do 16 lat. Opowieść Pana Tadeusza, kiedy staliśmy nad tymi grobami, przywoływała historię.

Na koniec zwiedziliśmy najważniejsze zabytki Lwowa, znajdujące się w centrum miasta. Po drodze spotykaliśmy liczne grupy Polaków, którzy witali nas ciepło i radośnie. We Lwowie zetknęliśmy się z całkiem inną rzeczywistością, inaczej wyglądały ulice miasta, inaczej jeździły samochody i nawet ludzie w tym zgiełku miasta poruszali się inaczej. Może zatem urok Lwowa polega na jego inności, a może jeszcze na sentymentach jego mieszkańców. Zdarzało się bowiem, że spotykaliśmy Lwowian-Polaków, którzy witali nas serdecznie w NASZYM domu, bo w ich pamięci Lwów pozostał polskim miastem.

Mimo wszystko dobrze było wrócić stamtąd do Polany, choć to miejsce w porównaniu do wielkiego Lwowa jest wielką dziurą.

Wróciliśmy późno, ale mimo to, po wspólnej obiadokolacji ci, którzy mieli jeszcze siły, uczestniczyli w mszy świętej. Fakt, że o tak późnej porze w ciemnym kościele zgromadziło się nas tak wielu na modlitwie był jednym z najradośniejszych i najbardziej budujących doświadczeń. Pokazało ono, że nie przyjechaliśmy tutaj tylko po to, by zwiedzać, bawić się i być z rówieśnikami, ale również po to, by być bliżej Boga.

Brak komentarzy: